Leszku, czy Ci nie żal? Leszku wracaj do Seoraksan*.

* Seoraksan – szczyt w paśmie Gór Wschodniokoreańskich. Leży w północno-wschodniej części Korei Południowej. Leży na terenie Parku Narodowego Sorak-san.

Pamiętacie zeszłoroczny wpis na moim blogu pt. „Coś się kończy, a coś zaczyna.”? Wpis ten opublikowałem na krótko przed rozpoczęciem pracy w koreańskim LG. Już wtedy wiedziałem na co się piszę. Kontrakt opiewał dokładnie na jeden rok. LG szukało osób po studiach w Korei, z dobrym koreańskim. Jeszcze jednym warunkiem zatrudnienia była konieczność przeniesienia się do oddziału LG w Polsce.  Miało to nastąpić dokładnie po roku.

img_8108

Na tamten moment nie miałem zbyt dużo możliwości do rozpatrzenia. Na 10 firm, do których się zaaplikowałem, tylko w LG przeszedłem pozytywnie całą rekrutację. Szukanie pracy przez obcokrajowców w Korei (szczególnie w korporacjach) nie jest tak łatwe jakby się wydawało, a dobra znajomość j. koreańskiego nie jest już dużym wyróżnieniem wśród osób chcących rozpocząć karierę w Seulu. LG jest również jednym z największych producentów elektroniki użytkowej na świecie. Dla fanów korporacji, to na pewno pracodawca godny rozważenia.

Mógłbym rozpisywać się dziesiątkami stron na temat samego programu, w którym zostałem zatrudniony, ale nie o tym chciałem pisać. 3 marca 2014 roku był ostatnim dniem mojej pracy w LG HQ. Nie byłoby nawet oficjalnego pożegnania mojej osoby, gdybym sam nie wyciągnął reki do współpracowników. Koreańczycy nie bardzo przywiązują się do ludzi, z którymi pracują, a może nie przywiązali się do mnie… Ja niestety w pracy nie znalazłem osób, z którymi mógłbym się zaprzyjaźnić – uważam, że to przykre. 3 marca to był Poniedziałek. Już o godzinie 15 wyszedłem z biura, zrobiłem kilka słit foci przed budynkiem, wsiadłem w taksówkę i pojechłem pić wino musujące na trzydziestym którymś piętrze budynku, którego właścicielem jest Samsung. Ot taki paradoks.

Kolejne dni zapowiadały się mało ciekawie. Z LG w Polsce umówiłem się na rozpoczęcie pracy 7 kwietnia, miałem więc niby miesiąc na wszystko: pożegnania w Korei, wycieczkę „gdzieś”, poukładanie spraw w Korei, powrót do Polski, znalezienie mieszkania, odwiedzenie rodziców. Miesiąc okazał się jednak za któtki! Nie zdążyłem zobaczyć wszystkich, pomimo tego, że od zakończenia pracy dzień w dzień piłem z kimś innym, soju lało się strumieniami. Nie udało sie zorganizować imprezy pożegnalnej (to akurat z mojego roztargnienia), ale jak tu się ogarniać kiedy kończy się 5 najwspanialszych lat w twoim dotychczasowym życiu? 6 marca poleciałem z dwójką kolegów do Wietnamu (Ho Chi Minh), a później 10 marca do Tajlandii (Bangkok).

CAM02610

Wróciłem 14 marca. Pozostało 6 dni na to by zobaczyć się z resztą znajomych, spędzić trochę czasu z najbliższymi. Ale jak to wszystko zrobić, kiedy Ci ludzie pracują? Plan znów nie wypalił, znów nie widziałem wszystkich, na bliskich czasu też było niewystarczająco. Soju znów lała się strumieniami, czasem mieszając ze łzami. 17 marca firma spakowała moje rzeczy. Smutne to wszystko. Zajebiście smutne!

CAM02704

Czasami zastanawiam się, czy to, że wróciłem nie było rozwiązaniem o najmniejszej linii oporu. Z drugiej strony jako osoba wierząca w przeznaczenie, może tak właśnie miało być?

20 marca pojechałem na lotnisko w Incheon. Miłym akcentem pożegnalnym ze strony Korean Air było podwyższenie standardu lotu do klasy biznes. Do Polski przyleciałem z 2 walizkami, nikt mnie z lotniska nie odebrał, nikt nie przywitał. Nocowałem u koleżanki, a później pojechałem do rodziców. Tydzień leżałem do góry brzuchem dochodząc psychicznie i fizycznie do stanu normalności. Kilka dni później znalazłem w Warszawie mieszkanie. Bardzo ładne, znośnie drogie. Odświeżyłem listę warszawskich znajomych, których policzyłem na palcach jednej ręki. I tak oto czekałem do 7 kwietnia, kiedy włączono mnie oficjalnie w szeregi LG Electronics Polska. Za chwilę będzie miesiąc odkąd tam pracuję, ale porównanie polskiego i koreańskiego biura będzie na kolejny wpis.

Cieszę się, że mój powrót do Polski nie wpłynie na zmianę nazwy bloga. Bo nadal żółty w środku jestem. Pisał będę tylko trochę z innej perspektywy, a moje koreańskie liście (bo korzenie mam jednak Polskie) nie zwiędną. Zamierzam w sobie i w swoim otoczeniu kultywować ten koreański/azjatycki pierwiastek, również przez tego bloga.

Minęło grubo ponad miesiąc odkąd wróciłem do Polski, a cały czas nie mogę dojść do siebie, zaaklimatyzować się, przyzwyczaić do tej wschodnio-centralno-europejskiej rzeczywistości. I jeszcze długo będę się z tym zmagał. A chcecie wiedzieć jakie mam wrażenia po powrocie? Obawiam się, że więcej będzie minusów:

Negatywy:

– ludzie nieładnie pachną w komunikacji miejskiej

– „dzięki”, „hej”, „pieniążki” – to zdrobnienia, których w Polsce nie znoszę, nawet jeżeli, ktoś jest w moim wieku, ale widzę go pierwszy raz niech nie mówi „hej” jak do kumpla ze szkolnej ławki, ani dzięki. Kiedy się tak wyluzowaliśmy?

– ludzie strasznie głośno rozmawiają przez telefon w miejscach publicznych

– osoby pracujące w usługach cały czas zachowują się jakby „pracowały za karę”

– kolejki

– płatna woda i toaleta

– smak potraw azjatyckich zupełnie nie oddaje ich ceny

– jest brudno

– poczta nie zmieniła się nic a nic przez te 5 ostatnich lat

– tylko jeden rozsądny sklep koreański w W-wie

– kluby Go-Go na starówkach miast

Pozytywy:

– Starbucks’a coraz więcej

– kiełbasa, bigos, chleb i bułki

– luźna personalna atmosfera w pracy

– dużo nowych, dobrych dróg

– płatność kartą coraz bardziej dostępna

– samochody zatrzymują się przed pasami zawsze

– możliwość kupna biletu okresowego na komunikację miejską

– nocne autobusy

Ale dużo zmieniło się na lepsze, sami zobaczcie:

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarzy 16 to “Leszku, czy Ci nie żal? Leszku wracaj do Seoraksan*.”

  1. Wojtek Says:

    Długo cie tu nie było więc może sie nie zorientowaleś że klip o zmianach w Polsce wyśmiali już wszyscy,nawet sam Rząd usunął go z Youtube’a 🙂 znienawidzona partia i znienawidzony premier kończą swe rządy zadłużając kraj 30 razy bardziej niż Gierek ..Praca w LG na pewno da ci niejako parasol ochronny i amortyzacje przed twardym lądowaniem w POlskiej rzeczywistości. Każdy dzień unaoczni propagandowe wciskanie kitu bo gdzie sie nie obejrzysz tam skrzeczy rzeczywistość ale i tak uważam że po koreańskim „treningu” dasz sobie radę lepiej niż rówieśnicy. Powodzenia, pozdrawiam .

    • yellowinside Says:

      Fakt pieniędzy wydanych na ten spot jest rzeczywiście przerażający. Spot jako taki mnie się podoba. Tuska lubię jako postać, ale staram się o polityce nie wypowiadać, bo to zawsze prowadzi do złego. Dziękuję za dobre słowa! Pozdrawiam!

    • luk Says:

      “znienawidzona partia i znienawidzony premier kończą swe rządy zadłużając kraj 30 razy bardziej niż Gierek”
      Pisz za siebie – “Ja nienawidzę” itd.
      Przyczyn zadłużenia nie rozumiesz, ale wybacz – nie będę tego tłumaczył, bo to nie tematyka bloga.
      Autora pozdrawiam i życzę powodzenia.

  2. Marysia Says:

    Na pewno Koreę i Polskę dzieli przepaść kulturowa, temu nie można zaprzeczyć. Wydaje mi się, że to jak się ją znosi zależy jak otwarty na świat umysł się ma. We wrześniu wyjeżdżam do Korei w celach turystycznych (na 11 dni). Ogromnie mnie ciekawi jak ją odbiorę w bezpośrednim kontakcie z tą kulturą. Miałam możliwość oglądania już kilkudziesięciu dram koreańskich w życiu i oczywiście traktuje je z pewnym przymrużeniem oka, jednak wydaje mi się że nie będzie tam tak zupełnie obco. Nie wiem czy 20 lat to szybko na taką podróż, ale trzeba kuć żelazo póki gorące 🙂

    • yellowinside Says:

      Na pewno Ci się spodoba, ale jest inaczej niż w dramach 🙂 Powodzenia!

      • Marysia Says:

        Jeśli inaczej to nie mogę się już doczekać. Z moim kulejącym koreańskim może być to ciekawe przeżycie, spędzić tam nawet tylko te jedenaście dni. Ale od tego są przygody i wyzwania. Życzę Panu szybkiego zaaklimatyzowania się do szarej polskiej rzeczywistości

  3. Agnieszka Kuzio Says:

    Bill Bryson jest Amerykaninem, który przez jakiś czas mieszkał w Wielkiej Brytanii, nawet ma żonę Brytyjkę. Ale w którymś momencie zabrał rodzinę i wrócił do Stanów. Jego redaktor zmusił go niemal, by pisał krótkie felietony o Stanach. Wyszła z tego przekomiczna, świetna książka, którą bardzo lubię, a którą polecam moim przyjaciołom.
    (Oczywiście książka o tym, jacy są Brytyjczycy, też powstała.)
    Liczę na to, że pokażesz nam Polskę i Polaków z takiej perspektywy – kogoś, kto nagle zostaje wrzucony w nową, choć wydawać by się mogło, znaną rzeczywistość.
    Powodzenia!

  4. Monika Says:

    Mój koreański mąż musiał wrócić do Korei po 5 latach pobytu w Polsce, we Wrocławiu. Ciężko było(heh mieszka w Daegu), tęskni za polskim jedzeniem, ogólnym luzem, pociągami(wyobraź sobie trasę Wrocław-Terespol). Ja natomiast w Korei bywam, już wkrótce zostanę na dłużej, ale po każdej wizycie mam jakieś uwagi, coś porównuję, za czymś tęsknię, a coś szczerze przeklinam…przyzwyczaisz się szybko 🙂 Pozdrowienia z LG Klaster Biskupice Podgórne(serdecznie zapraszam do odwiedzenia, zwłaszcza dywizji lodówek i pralek)

  5. Gosia Says:

    Pierwszy raz komentyje czyjegos bloga ale bylo milo czytac o twoich losach lub rozglosni z Ania w Korei. Ja mieszkam za garnica i zaluje ze nie wybralam innego miesca do mieszkania (jak np Korea) bo ciezko jest mi sie dotej pory zaklimatyzowac po 7 latach. Wiec poki jestes mlody i nie masz rodziny to jak zobaczysz ze tezknisz za Korea to wracaj , moze to bylo wlasnie to miejsce. Jak sie juz ma rodzine to ciezej jest i dopiero podem sie zaluje jeszcze bardziej. Dlatego powodzenia w Polsce lub jakimkolwiek zakadku!

  6. Angie Says:

    Jest na pewno trudno przyzwyczaić się do naszej szarej polskiej rzeczywistości, ale na pewno dasz radę! Ja sama myśląc o wyprowadzce za granicę, czuję lekki opór, przecież całe życie mieszkam w Polsce, tu się urodziłam i wychowałam, a tu nagle ma wyjechać i co… ale sądzę, że to kwestia czasu i na pewno szybko można się przyzwyczaić, ale tęsknota za krajem pewnie zostanie.
    Prowadzę bloga o podobnej tematyce, razem z moim chłopakiem. Opisujemy tam nasze przeżycia i zderzenie dwóch światów: Polski i Korei. Gdyby kogoś to zainteresowało: http://ifoundmylittleprince.blogspot.com/ Dziękuję i pozdrawiam! 🙂

  7. Kuku Says:

    Ten sklep to na Kabatach? A lokale, Silla czy może ten w Sulejówku?

  8. 손하 Says:

    I gdzie ten post z porównaniem biur? Miał być miesiąc temu! 🙂

  9. Mona Says:

    Ludzie w metrze śmierdzą? Wow, to jak ty znosiłeś te czosnkowo-cebulowe wyziewy i – za przeproszeniem – fermentowane pierdy kimchi w Korei? 😉 Przy tej ilosci czosnku, cebuli i szczypiorku jak oni jedzą od rana, z kimchi na dokładkę, nie powiesz chyba, że Koreańczycy ładnie pachną…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: