Smog.

image

Na ogół jestem optymistą i nawet jeżeli danego dnia wstanę lewą nogą to staram się z uśmiechem wysiadać z metra i energicznym krokiem pędzić do biura. Od czasów licealnych marzyłem by pracować w korporacji. Nigdy nie wierzyłem w swoje kreatywne umiejętności tworzenia czegokolwiek samemu (np. własnej działaności). Mój „time management” często pozostawia wiele do życzenia stąd dotrzymywanie nałożonych z góry terminów wychodzi mi znaczenie lepiej niż tych nałożonych przez siebie.

Dziś jednak nadszedł jeden z takich dni, kiedy się nie chce do pracy przychodzić. A dlaczego? Przejście od metra do biura zajmuje mi niecałe 5 min, czułem się dziś jak w bajkowej krainie. Widoczność rano nie przekraczała kilkudziesięciu metrów. Szybko jednak obudziłem się ze snu kiedy dotarła do mnie myśl, że ta bajkowa mgła to prawie jak trucizna.

Od kilku dni w Korei utrzymuje się niesamowicie gęsty smog, połączony z mgłą, który dostaliśmy w prezencie od jakichże hojnych sąsiadów z zachodu. Zanieczyszcenie powietrza przez chiński smog i pył przekroczył dwukrotnie dopuszczalne normy w kilku koreańskich miastach, m.in. w Seulu. Nadrodowy Koreański Instytut Badań Środowiska zbadał zagęszczenie pyłu w powietrzu i podaje następujące dane dla kilku największych miast: Seul – 218 mikrogramów, Gwangju – 247 mikrogramów, Busan – 272 mikrogramy na metr sześcienny powietrza. No i najistotniejsze, dopuszczalny poziom pyłu to 100 mikrogramów na metr sześcienny. Żeby tego było mało, pył to nie wszystko. Niektóre statystyki mówią, że poziom siarki oraz tlenków azotu zwiększył się aż 4-krotnie w porówaniu z rokiem poprzednim. A tak wygląda to co mamy za oknem naszego biurowca.

image

No i pewnie zastanawiacie się jak ten smog przekroczył morze i dotarł na półwysep? Otóż te same zachodnie wiatry, które jesienią i końcem lata przynoszą żółte pyły z pustyń Chin oraz Mongoli tym razem wzięły na swój pokład również zanieczyszczenia cywilizacyjne. A Koreańczycy jak to Koreańczycy, dopóki nie wpływało to na ich ekonomię i inne namacalne rzeczy (np. wstrzymanie lotów) sprawę bagatelizowali. Od kilku dni jednak problem stał się na tyle poważny, że sama Prezydent Park rozważa poruszenie problemu czystości powietrza w trakcie swoich planowanych odwiedzin w krajach sąsiedzkich, na początku przyszłego roku.

To jednak nie koniec mojego „niefajnego” dnia. Od minionego poniedziałku, czyli 2 grudnia zmieniono nam zasady paujące w firmie. Zmieniono czas rozpoczęcia pracy z godz. 9:00 na godz. 8:30. Bardziej zaostrzono dotrzymywanie czasu w czasie lunchu. Do tej pory ze względów na kolejki przy windach (budynek ma 33 piętra) można było wyjść na lunch już o godz. 11:30-40 i wrócić nawet o 13:00. Teraz możemy wychodzić najwcześniej maksymalnie o 11:50. W godzinach od 9:00 do 11:00 obowiązują tzw. „godziny intensywnej pracy”. W tym czasie nie wolno wyjść na papierosa, po gume do żucia ze sklepu w podziemiach, niewskazane są również zebrania, itp.. To czas, który ma być poświęcony tylko i wyłącznie na wykonywanie obowiązków danego pracownika. Dział HR przypomina o tym ogłoszeniem w firmowym radiowęźle. Niczym skończyły się moje oczekiwania na ogłoszenia o wcześniejszym wyściu do domu. Wszystkie te nowe ustalenia doprowadzają do sytuacji absurdalnej. Między godziną 8:00 (wtedy przyjeżdzają zakładowe autobusy przywożące pracowników z całego Seulu i okolic), a godz. 8:30 na paterze budynku tworzą się 3 kilkudziesięciometrowe kolejki do wind. Ważne jest to by kartą identyfikacyjną przybić się na bramce wejściowej przed godziną 8:30. Część ludzi cierpliwie stoi w kolejce do windy. Ci, którzy przyjdą później niż 8:20 oszukują system i przybijają kartę, poczym wracają na koniec kolejki by postać kilkanaście minut.

W porze lunchu tragikomedia rozpoczyna swoją drugą odsłonę. Do windy czeka się około 10 min, bo pełne dźwigi przez ten właśnie czas, otwierając drzwi pokazują tylko zmieszane, ale zadowolone lica osób, które pędzą do kafeterii. Kolejka po jedzenie znów układa się w kilkanaście metrów, 4 menu do wyboru i 4 długie węże wygłodniałych białych kołnierzyków. Kiedy już ma się ryż na tacy poirytowanie szaleńczego tłumu mogłoby się wydawać ujarzmione. Nie, to jednak nie koniec, czeka nas kolejne 5 min. krążenia wokół stolików w poszukiwaniu wolnego miejsca . Posiłek, chwila odpoczynku i kolejne kilka minut w kolejce do windy. Przecież trzeba wrócić do stanowiska. Rozliczenie czasowe lunchu: 30 min w kolejce, 20 min. Jedzenie, 10 min. relax. Pzy biurku odblokowuję komputer i sprawdzam maila, jest coś:

Ta wiadomość e-mail skierowana jest do pracowników, którzy przybyli do pracy po ustalonej godzinie 8:30.

Czas Dotarcia

Zespół

Imię i Nazwisko

Numer Pracownika

Miejsce Pracy

2013-12-02 08:30

Media Marketing

L. Moniuszko

26****

Twin Towers

Godzina rozpoczęcia pracy w budynku Twin Towers to 8:30.
Prosimy o przestrzeganie obowiązujących zasad.
Ta wiadomość zostanie dostarczona również do Twojego przełożonego.

No tak, spóźniłem się kilka sekund. A przecież powinienem był stawić się wpracy odpowiednio wcześniej, by o 8:30 ja i moje stanowisko było gotowe do pracy.

Dziś dopadł mnie chyba mój pierwszy poważny dzień, kiedy korporacji znieść nie umiem. Światła neonów nad biurkami równo poustawianymi w rzędach pod kątem 90° do wielkich okien, dziś wyjątkowo źle działają na moją koncentrację i ogólne samopoczucie. Zewsząd dobiegają zagorzełe dyskusje telefoniczne – kiedy wyłączam umysł wszystko brzmi jak jedna wielka koreańska papanina, nic nie rozumiem. Za oknem mleczna szarość smogu, a w środku ciężkie zakurzone powietrze szucznie wentylowanej sali.

Advertisements

komentarze 3 to “Smog.”

  1. Monika Says:

    Wrócisz do Polski to znów zaczniesz lubić korporacje, pozdrowienia z klastra plastra LG!

  2. elat Says:

    Leszku, a czy rejestrują Wam czas wyjścia z pracy? bo u nas w pl to czasu wejścia pilnują bardzo, wysyłają miesięczne zestawienia ale tym o której kto wychodzi i dlaczego tak późno nikt się nie interesuje
    P.S. Jeszcze parę lat temu przy okazji spóźnienia otrzymywaliśmy cudnego maila w stylu „nie spóźniaj się więcej, LG needs your hands…..”

    • yellowinside Says:

      Nikt nic o wyjsciu z pracy nie mowi. Nie ma oficjalnej rejestracji. Wszyscy siebie pilnuja, ale wlasciwie nie musza, bo panuje tu oficjalna atmosfera tego, ze nie mozna wyjsc z pracy przed swoim przelozonym. Dlatego jezeli nasz team-leader siedzi do 21:00 to srednio ponad 75% pracownikow naszego teamu rowniez zostaje do tej godziny. Maile przychodza tylko wtedy kiedy rano za pozno pikniemy karta (to co, ze ludzie pikaja karta, ida jesc sniadanie i wracaja po 8:30, albo wjezdzaja na swoje pietro wlaczaja kompa i ida jesc sniadanie).

      To co ciekawe nikt nic nie mowi o tym, ze skoro wczesniej przychodzimy do pracy to tez mozemy wczesniej wyjsc… zaczynamy o 8:30, ale wciaz wiekszosc konczy o 20, ja zwykle o 19, bo troche wykorzystuje swoj urok obcokrajowca i tego, ze w sumie troche na mnie przymykaja oko w tych sprawach.

      Z jednej strony bardzo bym chcial sprobowac w koncu tej waszej kultury, z do tej pory zaslyszanych wiadomosci to jest u was calkiem spoko 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: