Coś się kończy, a coś zaczyna.

Zbierałem się i zbierałem, aż w końcu udało mi się usiąść by stworzyć ten wpis. Ostatni okres mojego koreańskiego życia był dosyć intensywny. Uniwersytet powinienem skończyć we wrześniu poprzedniego roku. Okazało się jednak, że przez moją nieuwagę, przez nieprzychylność pracowników dziekanatu i profesorów oraz brak jednego (dosłownie jednego – plan pracy magisterskiej) papieru nie mogłem otrzymać dyplomu. Nie udały się moje 2-tygodniowe negocjacje z uniwersytetem, nie miało dla nich znaczenia, że miałem zaliczoną obronę przed gronem profesorskim, napisaną i złożoną w dziekanacie pracę magisterską, zaliczone wszystkie egzaminy i kursy. Postawiono mnie przed faktem studiowania dodatkowego semestru. I dla wszystkich rozsądnych ludzi wydawało by się to absurdalne, bo jedyną rzeczą jaką miałem zrobić w dodatkowym semestrze było złożenie brakującego dokumentu oraz pracy z aktualnymi datami. Nie musiałem nawet płacić czesnego (sic!). Na początku trochę się tym przejąłem, ale po tym jak udało mi się przedłużyć stypendium do lutego tego roku moje troski rozwiały się. Wręcz przeciwnie, dodatkowe 6 miesięcy na garnuszku koreańskiego rządu okazało się błogosławieństwem.

IMG_7621

Seul, Pałac Gyeongbuk.

We wrześniu poleciałem na miesiąc do Polski. I mogę powiedzieć jedno: Polska jest przepięknym krajem, żyją tam wspaniali ludzie, ale mimo wszystko najlepiej w jest tam być na wycieczce, tymczasowo. Od października zaczęła się moja 5 miesięczna przeprawa na koreańskim rynku pracy. Po nieudanych zmaganiach na sposób koreański i wśród Koreańczyków o czym przeczytacie tutaj postanowiłem szukać pracy jako obcokrajowiec, z mniejszym już naciskiem na moją znajomość języka koreańskiego.

Toruń, Stary Rynek.

Toruń, Stary Rynek.

Z początkiem października poszedłem na „Targi Pracy dla Obcokrajowców” organizowane przez National Institution for International Education (NIIED), tę samą organizację, która przez ponad 3 lata utrzymywała mnie tutaj. Na targach pojawiło się ponad 60 firm zarówno koreańskich jak i zagranicznych. Niestety, większość przedsiębiorstw okazała się małymi i średnimi firmami działającymi na rynkach południowo-wschodniej Azji. Moje pole wyboru, jako osoby poszukującej miejsca „za biurkiem” w korporacji, bardzo się skurczyło. Z wielkich firm pojawiły się tylko LG Electronics, Samsung Engingeering, CJ, LS Industrial Systems. Pomimo małego wyboru targi okazały się bardzo pomocne w poszukiwaniu informacji na temat rekrutacji. Zmartwiła mnie tylko jedna rzecz. Większość ludzi jakich tam spotkałem, w rubryce edukacja na swoich CV, posiadała „markowe” uniwersytety. Tak jak już kiedyś wspominałem, w Korei ranga szkoły wyższej jest bardzo istotna przy wybieraniu pracowników z listy kilku tysięcy kandydatów. A mój Chosun University to tylko druga najlepsza uczelnia z prowincji Jeolla.

2012_jobfair

Cały październik poświęciłem szukaniu ofert pracy. Targi były tylko początkiem, później był internet, znajomi pracujący tutaj, znajomi znajomych pracujący tutaj itd.. Ostatecznie stworzyłem listę firm, w których złożyłem dokmenty (100% aplikacji odbywała się w formie online):

  1. CJ
  2. Samsung SAIT – tu zupełnie przypadkowo rozważono moją kandydaturę, gdy załączyłem swoje CV w mailu do działu rekrutacji w Samsung Electronics.
  3. LS Industrial Systems
  4. LS Cable
  5. LG Electronics (LGE)
  6. Samsung Electronics
  7. Google Korea
  8. SPC
  9. Densoo PS Electronics Corp. – firma która w tym roku otwiera fabrykę w Polsce
  10. NHN Corp. – właściciel największego w Korei portalu internetowego NAVER

Inne firmy, które poważnie rozważałem, nie przeprowadzały rekrutacji dla obcokrajowców, a próba uzyskania jakich kolwiek informacji na temat przyjmowania pracowników innych narodowości okazały się fiaskiem. Mówię tu o KIA i Hyundai Motor, oraz GS Caltex. Zupełnie zignorowali moje maile, a gdy dzwoniłem cały czas odpowiadano, że nie ma osoby odpowiedzialnej. Hmmm.

Ostatnią aplikację wypełniłem 9-tego Listopada. Zajęło mi to mnóstwo czasy i kilkanaście litrów kawy. Większość była w języku angielskim, ale niektóre firmy oczekiwały listów motywacyjnych i innych informacji po koreańsku. Poza danymi na temat wykształcenia i doświadczenia zawodowego pytania w formularzu rekrutacyjnym były dosyć standardowe: słabe i mocne strony, dlaczego nasza firma, największa porażka, pasja, itp.. Pozostała część miesiąca była dla mnie najbardziej stresująca. Większość wyników miała pojawić się właśnie z końcem listopada. I na początku nie było wesoło, wyniki przychodziły z mniej więcej 2-4 dniowym rozstrzałem i wszystkie okazały się negatywne. Wszystkie poza jednym!

26 listopada, to był słoneczny dzień, otrzymałem wiadomość sms o wysłanym na moją skrzynkę mailu z wynikami selekcji CV. Był to e-mail z LG Electronics. Udało się, ten mail wyleczył mnie z małej depresji jaką miałem po kilku negatywnych odpowiedziach z innych firm. Był to jednak dopiero początek długiego procesu rekrutacji do programu Global Talent Recruitment. Jest to program polegający na zatrudnieniu obcokrajowców, którzy ukończyli uniwersytet koreański, którzy następnie po roku pracy w głównej siedzibie LGE polecą do swojego kraju by tam podjąć pracę na stanowisku menedżera.

IMG_8108

Po pozytywnej selekcji dokumentów odbyła się rozmowa kwalifikacyjna z dwoma przedstawicielami departamentu HR w LGE Korea. Pojawiło się na niej pięcioro Polaków. Rozmowa prowadzona była w języku koreańskim z jednym pytaniem po angielsku. Na wyniki czekałem ponad tydzień. Tu również się udało. III etapem procesu był egzamin z języka koreańskiego (pisanie, czytanie, gramatyka, mówienie). Na egzamin w połowie grudnia przyszła niestety już tylko czwórka Polaków. Zaliczyłem etap III i zaproszono mnie wraz z trójką pozostałych rodaków na rozmowę z Prezesem LGE Polska. Pan Prezes jest Koreańczykiem , a główna siedziba LGE Polska znajduje się w Warszawie. Poza polskim HQ istnieją jeszcze dwie fabryki w Mławie i pod Wrocławiem. Druga rozmowa kwalifikacyjna odbyła się za pomocą wideo-konferencji. Ja w koreańskim HQ, a Pan Prezes i Pani z działu HR LGE Polska u siebie. Rozmowa odbyła się na początku stycznia – po angielsku. Rozmowa z LGE Polska miała byś ostatnim etapem rekrutacji, siedząc jak na szpilkach oczekiwałem na ostateczny wynik. Pamiętam  że jechałem tego dnia metrem i zadzwoniła do mnie Pani z HR. Powiedziała, że Prezes polskiego LGE chciałby bym porozmawiał jeszcze z działem Marketingu i Sprzedaży. Zorganizowano więc dodatkową rozmowę kwalifikacyjną, również jako wideo-konferencję z Dyrektorem Marketingu oraz Panią z HR. Pomimo, że obydwie osoby były Polakami rozmawialiśmy po angielsku tak by Koreanka siedzącą obok mnie podczas rozmowy wszystko zrozumiała. Na tym etapie była nas już tylko trójka. Wyniki mieliśmy otrzymać po kilku dniach, niestety decyzja strony polskiej wciąż się opóźniała. Cały zestresowany i przemęczony martwieniem się co będzie jak się nie dostanę, w końcu otrzymałem wiadomość e-mail i jako jedyna osoba z wszystkich Polaków zostałem zaproszony na spotkanie informacyjne, na którym przedstawiono nam warunki kontraktów. HURA!

 IMG_7973

Pracę zaczynam już w przyszłym tygodniu, 4-tego Marca. W związku z tym, że musimy się nauczyć myślenia na sposób LGE jedziemy na małe, 2 tygodniowe pranie mózgu do centrum szkoleniowego LG w mieście Pyeongtaek. Od poniedziałku do piątku nieustannie spędzimy tam czas na uczeniu się na temat całego LG Group, wszystkich działach LGE, zasadach korporacyjnych, tańcach-rozgrzewańcach, testach, egzaminach, zadaniach domowych i innych grupowych lub indywidualnych wygibasach. Nie wolno jest nam zabrać ze sobą nośników USB, aparatów oraz innych urządzeń poza komputerem i telefonem, które i tak będą skutecznie zabezpieczone przed ewentualnym używaniem ich jako narzędzi mogących wynieść tajemnice korporacyjne.

Czeka mnie rok, a jeżeli dobrze pójdzie to więcej niż rok w głównej siedzibie jednego z największych koreańskich chaeboli. Sam już nie mogę się doczekać kiedy o czymś tu jeszcze wam napiszę na ten temat, ile ciekawych historii oraz niespodziewanych przygód mnie tam spotka.

 IMG_8098

Na koniec wrócę jeszcze do mojego uniwersytetu. 22 lutego 2013 stałem się szczęśliwym posiadaczem dyplomu magistra koreańskiej uczelni wyższej – Master of Business Administration, a trochę wcześniej na początku lutego oficjalnie ukończyłem Korean Government Scholarship Program. To były najwspanialsze 3 lata mojego życia!

Advertisements

komentarzy 9 to “Coś się kończy, a coś zaczyna.”

  1. elwrut Says:

    Z przyjemnością przeczytałam wpis. Cieszy mnie sukces autora. Życzę dalszych sukcesów i rozwoju osobistego. 🙂

  2. Kasia Koszel Says:

    Gratuluję sukcesu! W 2011 byłam na programie Global Intern w LGE w Gumi, niedaleko Daegu. W ich siedzibie w „Pi-jon-tek” też bywałam. Wcześniej studiowałam semestr na KNU w Daegu. Cały pobyt do dziś uznaję za najbardziej wzbogacające doświadczenie w moim życiu. Życzę powodzenia! 🙂

  3. yellowinside Says:

    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

  4. Ewa Says:

    Superaśnie!

  5. magda Says:

    Gratulacje:)))

  6. Monika Says:

    Gratuluję! LG Klaster Plaster w Biskupicach czeka na Ciebie 🙂

  7. Leszku, czy Ci nie żal? Leszku wracaj do Seoraksan*. | yellowinside Says:

    […] zeszłoroczny wpis na moim blogu pt. „Coś się kończy, a coś zaczyna.”? Wpis ten opublikowałem na krótko przed rozpoczęciem pracy w koreańskim LG. Już wtedy […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: