Buszujący w ryżu.

W zeszłą sobotę (22 lipca) koleżana ze szkoły zaproponowała mi pracę wolontariacką na plantacji ekologicznego ryżu. Areum – bo tak jej na imię, jest w moim wieku prowadzi firmę, która jest firmą córką przedsiębiorstwa jej ojca. Areum często udziela się jako młoda CEO i angażuje w różne wydarzenia kulturalno-charytatywne w Gwangju i nie tylko. Tym razem kilku CEO oraz  innych VIP z Gwangju (dyrektorzy szpitali, prezesi firm, itd.), którzy należą do tutejszego Stowarzyszenia Wolontariuszy (zapomniałem jaką nosi nazwę), zorganizowało wyprawę do miescowości 함평 (czyt. Hampjong). Tam na ekologicznej farmie „Nabigol” naszym zadaniem miało być rozsiewanie młodych ślimaków na polach ryżowych. O tym dlaczego to za chwilę. Ślimaki po koreańsku nazywają się 우렁이 (czyt. urongi, ang. river snail), a po polsku ślimak rzeczny.

Spotkaliśmy się wszyscy na parkingu przez Supermarketem Lotte niedaleko Stadionu Piłkarskiego wybudowanego w Gwangju na okazję Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2002 (tak, tak… przegraliśmy wtedy z Koreą i jest to wypominane wszystkim Polakom żyjącym w Korei do dnia dzisiejszego).  Średnia wieku uczestników wyprawy wynosiła około 45 lat i było bardzo głośno (taka to już natura koreańskiego towarzystwa w średnim wieku) – zrozumiałem już dlaczego Areum poprosiła mnie bym z nią pojechał, umarłaby tam jako najmłodsza – zaganiana do wszystkiego. Zabierając mnie miała wymówkę, że musi się mną zająć i nic ją o nic specjalnie nie prosił. Z Gwangju wyjechaliśmy po 40 min. opóźnieniu około godziny 11:40. Droga do Hampjong zajęła nam niecałą godzinę.

Na farmie przywitano nas ochoczo i od razu zabrano do sali konferencyjnej gdzie mieliśmy wykład o tym w jaki sposób uprawia się tam ekologiczny ryż – zajęło to około 1h i umierałem z nudów.

Po prezentacji oprowadzono nas po posiadłości i pokazano maszynę do segregacji ziaren i prakowania ryżu (niestety nie zrobiłem zdjęcia). Następnie przyszedł czas na posiłek – bibimbap, czyli ryż wymieszany z warzywami i ostrą paprykową pastą – minęła kolejna godzina.

W końcu podjarany na rozsiewanie ślimaków i zobaczenia pól ryżowych z bliska wsiadłem do autobusu. Okazało się jednak, że autobus zawiózł nas do wielkiego parku, w którym na początku czerwca odbywa się Festiwal Motyli (i innych robali). Festiwal niestety skończył się, niespecjalnie było co oglądać a skwar był taki, że na kamieniach z pewnością udało by się posadzić jajko (w sensie usmażyć). Szukając wciąż cienia, zwiedzeniu dwóch pawilonów z insektami oraz motylami (ususzonymi niestety) oraz zjedzeniu lodów zmarnowaliśmy kolejne 2h. Troche już byłem wkurzony, bo nie tylko doskwierał mi upał, ale to całe podstarzałe towarzystwo wciąż mnie męczyło pytaniami o moje życie.

Godzina 15:10 w końcu pakujemy się do autobusu i jedziemy  z powrotem na farmę. Tam przepakowujemy się w 2 małe mini vany i jedziemy na pola ryżowe (drogi prowadzące bezpośrednio na pola są wąskie i autobus tam by się nie zmieścił).

Przygotowano dla nas worki pełne ślimaków.

Brało się ich pełne garście i rozrzucało we wszystkie strony do wody zgromadzonej na polach.

[Woda na polach ryżowych w pełnym słońcu ma około 35-40’C]

Ślimaki te, w większości jeszcze małe (szczeniaczki ślimakowe),  zadamawiają się w ten sposób na polu ryżowym. Z tego co mówiono na prezentacji ich przysmakiem są pędy oraz liście trawy. Trawa, która jest silniejsza od ryżu powoduje, że nie rośnie on tak jak powinien. Zwykle uprawy ryżu traktuje się nawozami oraz innymi chemikaliami, które wyniszczają chwasty. W związku jednak z tym, że farma „Nabigol” jest farmą ekologiczną używa ona naturalnych środków.

I taki to był nasz wolontariat. w 15 minut rozsypaliśmy ponad 30kg ślimaków – trochę mnie to rozbawiło, że po ponad 4 godzinach nic nie robienia pracę zakończyliśmy w 15 min.. Z czego 5 min. zajęło nam robienie zdjęć z wielkim transparentem przedstawiającym logo Stowarzyszenia. Na szczęście cała akcja zakończyła się miło. Przywieziono makkoli (pol. wino ryżowe) oraz ogromnego arbuza. Rozpoczęła się uczta.

Cały nasz trud został na koniec nagrodzony również kilogramem ekologicznego ryżu. Całkiem drogi, bo jeden kilogram to około 15zł.

Advertisements

Tagi: , , , ,

komentarzy 6 to “Buszujący w ryżu.”

  1. goss Says:

    taki ekologiczny ryż poza tym, że jest ekologiczny to jakoś może inaczej smakuje? czy przepłaca się za niego tylko dlatego, że jest ekologiczny (bo czy ryż może jakoś inaczej smakować niż ryż?).
    szkoda, że zabrakło zdjęć z czyszczenia i pakowania ryżu bo to jest część, która mnie zawodowo interesuje:)
    pozdrawiam!

    • yellowinside Says:

      Twoj komentarz wdarł mi się do spamu i dopiero dzisiaj go odnalazłem. Osobiście potwierdzam, że ryż może smakować inaczej! Nie wiem, czy tak wielkie znaczenie ma to, ze jest ekologiczny. Ale miejsce jego uprawy, to czy jest np. koreański czy importowany z południowej azji ma duże znaczenie w smaku! Trzeba by spróbować. To co w Polsce sprzedają w woreczkach do szybkiego gotowania oczywiście ma taki sam smak niezależnie od marki. Ja dopiero w Korei odkryłem smak ryżu 🙂 pozdrawiam!

  2. Michał Kaczanowski Says:

    Czyli potwierdza się zasada dotycząca azjatyckiego modelu pracy? Coś co można zrobić w 1h robi się w 3h bo im dłuźej się nad czymś siedzi tym lepszy efekt?

    • yellowinside Says:

      W pewnym sensie tak. Jak widac daje to calkiem niezle edekty patrzac na to jaka potega ekonomiczna stala sie Korea w zaledwie 60 lat. A zaczynali od absolutnego zera! Jest jednak kilka rzeczy, ktore zwiazane sa z wydluzonym czasem pracy:

      1. Nie wychodzi sie z pracy wczeniej niz Twoj przelozony.
      2. Jezeli skonczyles swoje obowiazki przed czasem i tak powienienes zostac w pracy i znalezc sobie zajecie.
      3. Co samego wolontariatu w ktorym uczestniczylem to byl bardziej wyjazd integracyjny. Bardzo wazny w tutejszym swiecie biznesowym.

  3. pojechana Says:

    świetny blog! ja wkrótce będę mieszkać przez jakiś czas w Chinach- ciekawe czy też zżółknę w środku 😉

    • yellowinside Says:

      Dziekuje! Mysle, ze potrzeba duzo otwartosci, zrozumienia i troche czasu do zażółknięcia w środku. Chiny to jeszcze bardziej skomplikowana tradycja, kultura i obyczaje. Trzymam kciuki za Chiny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: