Wzejście Smoka…

No i skończył się 2011 rok, Rok Królika. Pełen niesamowitych wydarzeń i doświadczeń: wycieczka do Paryża i Rzymu, festiwal zielonej herbaty w Boseong, aquapark, koncert Big Bang, występowanie w Arirang TV, oprowadzanie polskiej delegacji SAMSUNG po Gyeongju, obrona pracy magisterskiej w Polsce i otrzymania za nią nagrody od IPiSS, nagrywanie programu o Polsce z EBS TV, występowanie w roli korespondenta na żywo dla TVP INFO, snowboard, wigilia w ruskiej restauracji & Hello Kitty Cafe oraz mnóstwo wycieczek na trasie Gwangju – Busan – Seoul – Gwangju…

새해 복 많이 받으세요! (czyt. Saehae bok manhi badeuseyo!, kor. Pomyślności w Nowym Roku)

I przyszedł czas na noworoczne fajerwerki, chociaż tak nie do końca udało  mi się je zobaczyć. W Korei 연말 (czyt. jeonmal), czyli koniec roku (wg. kalendarza gregoriańskiego) oraz 새해 (czyt. saehae) czyli Nowy Rok, a w dosłownym tłumaczeniu „nowe słońce” obchodzi się mniej hucznie niż u nas na zachodzie:

Wejście w Rok Smoka pojechałem świętować do Busan. Jest to druga co do wielkości metropolia w Korei, położona na południowym-zachodzie półwyspu koreańskiego. Busan jest największym miastem portowym liczącym ponad 4mln mieszkańców.

Na miejscu umówiłem się z Nuną Gibbonem, która miała właśnie wrócić z wycieczki na japońską Tsushimę. Pomijając fakt, że minęliśmy się w porcie, wspólny dzień, a właściwie wieczór rozpoczęliśmy od 자장면 (czyt. dżadżangmeyon) czyli pseudo chińskich klusek w sosie z czarnej pasty sojowej. W związku z tym, że postanowiliśmy się nie upijać (decyzja podjęta po grymasach sprzeciwu Nuny) spędziliśmy wieczór spacerując po plaży, pijąc kawę w Cafe Bene, skypując z rodzicami. Od początku wizją noclegową był 찜질방 (czyt. ddzimdzilbang), czyli wersja koreańskiego kompleksu łaźni, gdzie w cenie wejścia można spędzić również noc (zwykle około 8,000 – 12,000won = 24 – 36zł). Okazało się jednak, że ze w tę przepiękną sylwestrową noc łaźnia, do której się udaliśmy oferuje korzystanie ze swoich dobroci w postaci pakietu za 38,000won (114zł). W cenę wchodziły podstawowe usługi oraz poranny posiłek (stół szwedzki). Z związku z ograniczonymi funduszami zdecydowaliśmy się obczaić jeszcze opcję bardzo popularnych w Korei Moteli.

[W Busanie niedaleko morza za pokój płaci się około 70,000won = 210zł]

Jakże wielkie było nasze zaskoczenie, kiedy pan w motelowym okienku recepcyjnym pewnym siebie głosem oświadczył, że dziś pokój kosztuje 180,000won (540zł), a jeżeli zapłacimy gotówką to zniżkowo 160,000won (480zł)… bez wahania wróciliśmy do opcji łaźni z opcją śniadaniową!

Wolno, ale punktualnie nadeszła północ i „królik musiał zwiać przed smokiem”. Z szampanem w ręku, z pięknym widokiem na rozświetlony most Gwangan składaliśmy sobie z Nuną życzenia. Wlewając kilka kropel wina musującego do morza myśleliśmy o tym co chcielibyśmy w 2012 roku osiągnąć.

Ku naszemu zdziwieniu jednak na plaży nie było tłumów, strzelających szaleńczo fajerwerków, ludzie nie krzyczeli, nie śpiewali, nie było szału, pojedyncze pary oraz grupki znajomych rozrzuceni po całej plaży piło albo piwo, albo kawę, strzelali z małych fajerwerkowych rurek i w 10 min plaża zrobiła się bardziej pusta niż była. W porównaniu do tego co się działo 2 lata temu w centrum Seulu, busańskie wejście w nowy rok było baaaaaaardzo spokojne. Zimowy chłód, morska bryza oraz brak atrakcji zmusiła nas do wychłeptania szampana w 3 sekundy i udania się do ddzimdzilbangu. Lekko zabąbelkowani  wymoczyliśmy się w jaccuzi, wygrzali w saunie i zmorzył nas sen.

[Ddzimdzilbang, a dokładnie jego część saunowa podzielna jest na strefę męską oraz damską, gdzie wchodzi się w odpowiednio w strojach Adama i Ewy, część ddzimdzil jest koedukacyjna i wchodzi się do niej w specjalnych piżamkach otrzymywanych przy wejściu, jest to jednocześnie część sypialna łaźni.]

1.01.2012 budzik obudził nas punktualnie o 6:00. W obawie przed tłumami udającymi się pod prysznic szybko zwinęliśmy manatki, wykąpaliśmy i spotkaliśmy się przy wyjściu.

[Sylwestrowej nocy do łaźni udało się sporo ludzi.]

Aaaa… zapomniałem napisać dlaczego tak wcześnie? W Korei, w pierwszy dzień nowego roku, czyli wcześniej wspomnianego 새해 (czyt. Saehae), Koreańczycy udają się jak sama nazwa wskazuje obserwować wschód „nowego słońca”. Ci nie mający możliwości udać się nad morze spoglądają na wschód z najbliższych ich otoczeniu gór.

Choć wschód słońca w Busanie przewidziano na 7:31 rano, ludzie zgromadzili się już ponad godzinę wcześniej. Do baloników trzymanych w ręku, na których nadrukowane były życzenia zjednoczenia obu Korei, poprzyczepiano ręcznie zapisane karteczki z życzeniami na nowy rok.

Zaczęło się oczekiwanie smoczego słońca. Pojawiły się morsy z balonikami, które żwawym krokiem wkroczyły do lodowatej wody i po chwili nie wiadomo było gdzie głowa, a gdzie balon.

W końcu, za przęsłami mostu Gwangan pojawiło się wyczekiwane w chłodzie piękno-pomarańczowe słońce. Ludzie zaczęli wskazywać na nie palcami, robić zdjęcia, w górę poszły baloniki z życzeniami, a wśród nich balonikowy smok, zaczęto walić w bęben i nastał Rok Smoka!

Morsy wyszły z wody…

…i tym smoczo-słoneczno-balonikowo-morskim akcentem wkroczyliśmy w nowy, 2012-ty rok.

[ A już 23 stycznia (data zmienia się co roku, bo określana jest wg księżyca tak jak nasza Wielkanoc) Koreańczycy znów przywitają nowy rok. Ten prawdziwy Nowy Rok w kulturze wschodniej Azji, który wyznaczany jest wg zodiakalnego porządku chińskiego kalendarza księżycowego. Jest to tzw. 설날 (czyt. Seolnal), czyli pierwszy dzień Nowego Roku. W Korei utarło się już, iż rozpoczęcie nowego roku (również tego zwierzęcego) przyjmuje się za 1.01 wg zachodniego porządku. Prowadzi to do tego, że w okresie między Saehae oraz Seolnal Koreańczycy witając się, przez prawie miesiąc wciąż przekazują sobie pozdrowienia pomyślności w nowym roku. 새해 복 많이 받으세요! (czyt. Saehae bok manhi badeuseyo!)]

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarzy 5 to “Wzejście Smoka…”

  1. Dagmara Says:

    Witaj!Bardzo się cieszę,że znalazłam Twojego bloga.Interesuje się Azją od 8 lat-a samą Koreą od 5!Bardzo podoba mi się ten kraj,ludzie,język,zwyczaje(mimo iż niektóre zwyczaje mnie zaszokowały),jedzenie po prostu wszystko ! Masz wielkie szczęście,że tam mieszkasz i ulala byłeś na koncercie Big Bang?Jakie wrażenia? 😀 Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie z Tarnowa ,czekam na Twoje kolejne notki,mam nadzieję,że będziesz je dodawał często! 🙂

    • yellowinside Says:

      Hej, dzieki za wpis 🙂 Koncert Big Bang byl super in choc nie moglem sobie pozwolic na dobre miejscowki bawilem sie swietnie! W blogowaniu na razie raczkuje, ale postaram sie zamieszczac ciekawe posty w miare czesto 🙂 Pozdrawiam!

  2. Krystyna Says:

    Hej!
    Tak wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
    Czytałam wersję Gibbona, Twoja bardziej mi się podoba, zwłaszcza odnośniki. Mam nadzieję, że będziesz kontynuował prowadzenie tego bloga. Będę zaglądać prawie codziennie. A teraz wracam do nauki koreańskiego. Powodzenia

  3. Karola Says:

    Lesiooooo mi sie tez tu wszystko podoba i Korea tez mi sie podobala bardzo 🙂
    Buziaki :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: